Z nieba prosto w… „Ogród rozpaczy ziemskich”. Moja feryjna lektura w chmurach.

Skrzydło samolotu w przestworzach

Informacje o książce

Tytuł:Ogród rozpaczy ziemskich

Autorka: Beatriz Serrano (hiszpańska pisarka)

Tłumaczenie: Ewa Ratajczyk

Wydawnictwo: Znak

Liczba stron: 320 

Witajcie w nowym wpisie z zakładki „Podróże z książkami”. Dziś wracam do Was z moimi przemyśleniami po naszym feryjnym wypoczynku. Nasz zimowy reset zaplanowaliśmy tak, że sporo czasu spędziliśmy z rodziną szybując w przestworzach. I tak, siedząc niemal w niebie, przeczytałam „Ogród rozpaczy ziemskich” Beatriz Serrano. Jest w tym chyba pewna ironia, prawda? Czytać o dusznościach ziemskiej egzystencji, mając pod stopami tylko puszyste chmury.

Z nieba prosto w open space, czyli współczesne piekło kobiet

Ta książka to kolejna pozycja na mojej wyjazdowej liście i od razu muszę Was uprzedzić – to nie była lekka, wakacyjna przygoda, przy której można beztrosko wyłączyć myślenie. To raczej literacki skalpel, który nacina grubą skórę naszych społecznych ról. Serrano bierze na warsztat współczesne „piekło kobiet”. I wiecie co? Ono wcale nie pachnie siarką. Pachnie klimatyzacją w biurze, zastałym zapachem cateringu dietetycznego i zmęczeniem, którego nie ukoi nawet najdłuższy urlop.

Autorka, genialnie nawiązując do słynnego tryptyku Hieronima Boscha, maluje przed nami obraz naszych czasów. W tym ogrodzie to nie rogate demony nas dręczą. Robimy to sobie same, zamykając się w klatce wygórowanych oczekiwań, drapieżnych ambicji i paraliżującego lęku, że wciąż jesteśmy „niewystarczające”. Nasze życie to dziś często taki tryptyk Boscha, w którym ktoś zapomniał domalować Raj, za to dołożył nadgodziny i poczucie winy.

Dlaczego musisz przeczytać „Ogród rozpaczy ziemskich”?

Czy zdarzyło Ci się kiedyś stać w kolejce po rzemieślniczą kawę, wyglądając jak milion dolarów, podczas gdy w środku czułaś się jak jeden z potępieńców z dolnego panelu obrazu? Bo mnie tak. To nie jest po prostu kolejna książka o wypaleniu zawodowym. To do bólu szczera opowieść o tym, jak my – ambitne, sprawcze i wiecznie „ogarnięte” – powoli stajemy się puste w środku.

Zrozumiałam podczas lektury, że ta współczesna rozpacz ziemska nie polega na wielkich, filmowych tragediach. Polega na drobnych, codziennych ustępstwach wobec samej siebie, aż w końcu stajesz się obca we własnym lustrze. A stąd już bardzo niedaleko do depresji. Zwłaszcza, że dzisiaj tak często nosi ona maskę idealnego życia, prężnie rozwijającego się biznesu i nienagannego uśmiechu na zdjęciu z zagranicznych wojaży (bo czy raj to dziś tylko dobrze dobrany filtr na Instagramie?).

Społeczeństwo oczekuje od nas, byśmy były jak tytułowy ogród: zawsze rozkwitnięte, wypielęgnowane i uśmiechnięte. Nikt nie pyta, ile kosztuje nas walka z chwastami cudzych oczekiwań i żonglowanie obowiązkami domowymi z firmowymi celami. Serrano pisze o tym wszystkim z ogromnym „twistem” – jej inteligencja objawia się w bezlitosnym humorze, który daje to dziwne, kojące poczucie, że w naszym totalnym zmęczeniu nie jesteśmy same.

Mój moment zatrzymania w chmurach

Dla mnie ta podniebna lektura stała się bardzo ważnym momentem refleksji. Przez ostatnie miesiące mój własny „ogród” bywał daleki od raju, a balans między firmą a życiem domowym mocno trzeszczał w szwach. Zrozumiałam na nowo, że zdrowie psychiczne to nie luksusowy dodatek do życia – to fundament. Tak łatwo o nim zapomnieć w biegu między kolejnym deadlinem a przymusem bycia zawsze najlepszą wersją siebie.

Gorąco zachęcam Was do sięgnięcia po ten tytuł. To absolutny must-read dla każdej kobiety, która ma dość bycia w ciągłym trybie udowadniania światu swojej wartości.

Jestem strasznie ciekawa Waszych przemyśleń po lekturze i nie tylko. Czy Wy też czasem czujecie, że granica między „robię to, co kocham” a „nie mam siły wstać z łóżka” stała się u Was niebezpiecznie cienka? Dajcie mi koniecznie znać w komentarzach, jak dbacie o swoją głowę na co dzień i czy potraficie prosić o pomoc, gdy ten nasz ziemski ogród zaczyna Was przytłaczać. Chętnie poczytam o Waszych sposobach na łapanie oddechu – przydadzą mi się do porannej kawy!

PS. Po tej książce zrodziła się we mnie przeogromna potrzeba ujrzenia oryginalnego obrazu: „Ogrodu rozkoszy ziemskich” na własne oczy. Planuję już wyprawę z mężem do madryckiego Muzeum Prado. Kto wie, może stojąc przed oryginałem, łatwiej będzie mi w pełni zrozumieć ten nasz współczesny tryptyk?

Najnowsze wpisy

Widok z góry na otwartą książkę leżącą na białej pościeli. Dłonie trzymają zakładkę z akwarelowym motywem niebieskich gór. Obok książki leży gałązka eukaliptusa.
KSIĄŻKI DLA MŁODZIEŻY

📖✨RECENZJA PRZYKŁADOWA✨📖

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. In blandit, nisi ut malesuada dapibus, ipsum ipsum ultrices turpis, id luctus lectus magna vel neque. Vestibulum suscipit mauris in elit egestas facilisis. Aenean sed…

Czytaj więcej »

Dodaj komentarz